czwartek, 27 kwietnia 2017
Literacki punkt widzenia
Małgosia prowadząc hulajnogę między krzakami na przedszkolnym podwórku: - Będę jechała na hulajnodze, jak wyjdziemy z tej głębi lasu.
poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Tyle nowych słów...
Małgosia opisuje wskażnik laserowy: To, które wygląda jak długopis i wszędzie biega.
(Okazuje się, że małe dziewczynki lubią biegać za małą czerwoną kropeczką, zupełnie jak koty)
----
Małgosia wyjmując z lodówki kabanosy: - Weźmy też te szparagi, dobrze?
(Okazuje się, że małe dziewczynki lubią biegać za małą czerwoną kropeczką, zupełnie jak koty)
----
Małgosia wyjmując z lodówki kabanosy: - Weźmy też te szparagi, dobrze?
czwartek, 20 kwietnia 2017
Podstępność
Chowając jajka czekoladowe: - Mamo, umówmy się, że ja będę chowała w bardziej podstępnych miejscach, a ty w tych mniej podstępnych.
Niektóre miejsca okazały się tak podstępne, że sama Małgosia nie mogła sobie przypomnieć, gdzie są...
Niektóre miejsca okazały się tak podstępne, że sama Małgosia nie mogła sobie przypomnieć, gdzie są...
sobota, 22 października 2016
Kim jest Opos
Od ponad roku Małgosia utożsamia się z różnymi zwierzątkami, czasem również przedmiotami.
Zaczeło się od tego, że w żłobku dzieci bawiły się w tygrysy, czyli biegały na czworaka po sali i wydawały z siebie tygrysie ryki. Małgosia często udawała w domu tygrysa i uroczo "ryczała" mówiąc miękkim głosikiem: "łaaał".
Pewnego dnia oświadczyła, że nie jest Małgosią, ani małym oposkiem, tylko "małym tyglyskiem". Przyjęliśmy tę informację do wiadomości i kiedy przezwyczailiśmy się do tego, że nasze dzieko jest tygrysem, nagle, zapewne pod wpływem oglądania kaczek w parku, dziecko ogłosiło, że teraz jest już tyglysem-kacką. Następnie co kilka dni, lub godzin tożsamość Małgosi zmieniała się odpowiednio do samopoczucia, sytuacji i oczywiście napotkanych zwierząt. Spytawszy o poranku, z kim właściwie mamy dzisiaj do czynienia mogliśmy się dowiedzieć, że dziecko jest: tygrysem, tygrysem-kaczką, kotkiem, gąsieniczką, gąsieniczką-kotkiem, płaszczką, w czasie zwiększonej fascynacji kolejnictwem również wagonikiem-płacszczką, warchlakiem, koniem, kozą, pieskiem i paroma innymi stworzeniami. Przy tym jeszcze małe zwierzątko prowadziło często narrację swoich poczynań w stylu: "Ten mały tyglys-kacka tutaj psysedł, zeby się napić mleka.", a czasem zanim dowiedzieliśmy się, o co właściwie chodzi, trzeba było cierpliwie poczekać, aż dziecko najpierw wyrazi kim jest, jednocześnie zastanawiając się, co tak właściwie chce powiedzieć i wracając wciąż do początku rozmowy: "Bo ta mała gąsienicka, ta gąsienicka-kotek, to ona, ta gąsienicka-kotek chciała... yyy gąsienicka-kotek sobie pomyślała, że ona by chciała, ta gąsienicka-kotek..."...
Zaczeło się od tego, że w żłobku dzieci bawiły się w tygrysy, czyli biegały na czworaka po sali i wydawały z siebie tygrysie ryki. Małgosia często udawała w domu tygrysa i uroczo "ryczała" mówiąc miękkim głosikiem: "łaaał".
Pewnego dnia oświadczyła, że nie jest Małgosią, ani małym oposkiem, tylko "małym tyglyskiem". Przyjęliśmy tę informację do wiadomości i kiedy przezwyczailiśmy się do tego, że nasze dzieko jest tygrysem, nagle, zapewne pod wpływem oglądania kaczek w parku, dziecko ogłosiło, że teraz jest już tyglysem-kacką. Następnie co kilka dni, lub godzin tożsamość Małgosi zmieniała się odpowiednio do samopoczucia, sytuacji i oczywiście napotkanych zwierząt. Spytawszy o poranku, z kim właściwie mamy dzisiaj do czynienia mogliśmy się dowiedzieć, że dziecko jest: tygrysem, tygrysem-kaczką, kotkiem, gąsieniczką, gąsieniczką-kotkiem, płaszczką, w czasie zwiększonej fascynacji kolejnictwem również wagonikiem-płacszczką, warchlakiem, koniem, kozą, pieskiem i paroma innymi stworzeniami. Przy tym jeszcze małe zwierzątko prowadziło często narrację swoich poczynań w stylu: "Ten mały tyglys-kacka tutaj psysedł, zeby się napić mleka.", a czasem zanim dowiedzieliśmy się, o co właściwie chodzi, trzeba było cierpliwie poczekać, aż dziecko najpierw wyrazi kim jest, jednocześnie zastanawiając się, co tak właściwie chce powiedzieć i wracając wciąż do początku rozmowy: "Bo ta mała gąsienicka, ta gąsienicka-kotek, to ona, ta gąsienicka-kotek chciała... yyy gąsienicka-kotek sobie pomyślała, że ona by chciała, ta gąsienicka-kotek..."...
środa, 19 października 2016
Z Kangurem w tle
Monolog Oposa w czasie poszukiwania drewnianego, różowego noża do zabawy:
- Mamo, gdzie jest mój nós? -Rozgląda się dookoła bezskutecznie i z lekkim niepokojem informuje - Chyba jest w Kanguze! [Znaczy, chyba Maja go zjadła.]
Po chwili jednak nóż zostaje odnaleziony:
- O, jest. Ale skolo by był w Kanguze, to by nie było fajne.
*
Oprócz noża dysponujemy również zabawkową cząstką arbuza.
- Mamo, a pamiętas, jak Maja wycielała swoje zaślinienie albuzem???
Zaiste, jest to wielce istotny szczegół, wart pamiętania ;-)
- Mamo, gdzie jest mój nós? -Rozgląda się dookoła bezskutecznie i z lekkim niepokojem informuje - Chyba jest w Kanguze! [Znaczy, chyba Maja go zjadła.]
Po chwili jednak nóż zostaje odnaleziony:
- O, jest. Ale skolo by był w Kanguze, to by nie było fajne.
*
Oprócz noża dysponujemy również zabawkową cząstką arbuza.
- Mamo, a pamiętas, jak Maja wycielała swoje zaślinienie albuzem???
Zaiste, jest to wielce istotny szczegół, wart pamiętania ;-)
Gąsienica
[Wierszyk, który podoba się Oposom tak bardzo, że wyczytały książkę do cna.]
Gąsieniczka wczesnym rankiem
zatęskniła za śniadankiem.
Na zielonym listku siadła
i szepnęła: - Coś bym zjadła..
Zapytała więc ślimaczka,
który siedział w jagód krzaczkach:
- Czy pozwolisz, drogi panie,
że się wproszę na śniadanie?
Nasza gąsieniczka mała
cały dzień by coś chrupała.
Choć ma jagód pełen brzuszek:
-Jeść! - wciąż woła łakomczuszek.
Jadła..., jadłaby bez końca,
ale po zachodzie słońca...
w kłębek się zwinęła ciasno.
- Już najwyższa pora zasnąć!
Gąsieniczka nocą śniła,
że w motyla się zmieniła.
Sny spełniają się czasami.
Spójrzcie: fruwa z motylkami!
Gąsieniczka wczesnym rankiem
zatęskniła za śniadankiem.
Na zielonym listku siadła
i szepnęła: - Coś bym zjadła..
Zapytała więc ślimaczka,
który siedział w jagód krzaczkach:
- Czy pozwolisz, drogi panie,
że się wproszę na śniadanie?
Nasza gąsieniczka mała
cały dzień by coś chrupała.
Choć ma jagód pełen brzuszek:
-Jeść! - wciąż woła łakomczuszek.
Jadła..., jadłaby bez końca,
ale po zachodzie słońca...
w kłębek się zwinęła ciasno.
- Już najwyższa pora zasnąć!
Gąsieniczka nocą śniła,
że w motyla się zmieniła.
Sny spełniają się czasami.
Spójrzcie: fruwa z motylkami!
sobota, 3 września 2016
Czego matka nie widzi...
- Co Maja robiła, jak mnie nie było?
- Bawiła się. Udawała, ze maluje ścianę swoim butem!
- Bawiła się. Udawała, ze maluje ścianę swoim butem!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)